Kapitał społeczny Miku

18 Feb 2017

Zakres artykułu

Rozpatruję tematy takie jak:

Wartość dodana dostarczona przeze mnie:

Wirtualne piosenkarki i facet przebrany za nietoperza…

Chłopczyk kontra prawa autorskie

Gdy jeszcze byłem małym, słodkim i niewinnym dzieckiem, wśród moich dwóch ulubionych bajek były: Scooby-Doo oraz Batman. Oprócz tego byłem ogromnym fanem komiksów.

Do dziś pamiętam, jaki byłem dumny z pomysłu: Tak! Mogę narysować komiks, w którym Scooby-Doo odkrywa, że Batman to Bruce Wayne!. Powiem więcej, zacząłem rysować ten komiks.

Miałem wtedy coś koło… 9-12 lat?

Niestety, moja niewinność zderzyła się z brutalną rzeczywistością, gdy narysowałem kilkanaście stron (fatalnego) komiksu w zeszycie w kratkę.

Moi rodzice - widząc, że faktycznie to robię - porozmawiali ze mną i zasugerowali mi, że pomogą mi stworzyć własnych bohaterów. Nie do końca mi to odpowiadało; ja chciałem zrobić opowieść o Batmanie i Scooby-Doo!

Wtedy dowiedziałem się o prawach autorskich i o tym, że nie mogę niczego zrobić z Batmanem ani ze Scooby-Doo, bo nie należą do mnie i mi inni nie pozwolą.

Nie rozumiałem tego konceptu. Ale rodzice cierpliwie wyjaśniali mi, o co chodzi, aż zrozumiałem, że nawet jeśli stworzyłbym coś dookoła istniejących bytów, to i tak nie miałbym nad nimi kontroli.

Z perspektywy tamtych lat uznałem to za wielce niesprawiedliwe.

To jednak mi pokazało, że mam wybór:

(W ten sposób, z pomocą moich rodziców, cztery Żółwie Ninja zmieniły się w cztery Ślimaki Karate - nie przyznam się do żadnych dodatkowych szczegółów mojej nieco kompromitującej przeszłości)

Miku trafia do Creative Commons

Miku? Co? Już nie Batman?

W roku 2012 firma Crypton ogłosiła, że Miku Hatsune - najbardziej popularna z ich postaci - trafia do Creative Commons na licencji CC-BY-NC (możesz wykorzystywać, tylko powiedz, czyim konceptem jest Miku i nie możesz na tym zarabiać).

Co więcej, Crypton wyprowadziła do CC-BY-NC min. wizerunek Miku, co umożliwia każdemu tworzyć rysunki, komiksy, filmy z przekazanymi przez nich do Creative Commons postaciami - jak długo na tym nie zarabia.

Innymi słowy, gdybym miał znowu 9-12 lat i był zainteresowany ‘wirtualnymi piosenkarkami’, mógłbym zrobić ten wymarzony komiks ;-).

Oto Miku Hatsune; obrazek pochodzi ze strony Cryptona: _Rysunek: Miku Hatsune, link bezpośrednio ze strony Cryptona_

“Kim” jest Miku Hatsune i czemu to w ogóle opisuję?

Miku jest vocaloidem. W największym skrócie, vocaloid jest “śpiewającym syntezatorem dźwięku” - instrumentem muzycznym, który dostaje tekst i jest “strojony” by “śpiewać”.

Tak jak pianino służy do generowania… “dźwięku pianinowego” (nie wiem nic o pianinach i to niestety widać), tak vocaloid służy do generowania “wokalu” w piosenkach.

Na stronie Crypton istnieje możliwość kupienia sobie “banku dźwiękowego” Miku w wersji angielskiej za 15000 jenów (około 126 euro, czyli około 550 zł). Posiadając bank dźwiękowy Miku, można stworzyć swoje własne piosenki - i wirtualna piosenkarka zaśpiewa je dla Ciebie.

Chyba.

Nie znam języka japońskiego.

Problem braku rynku

Problem z vocaloidami polega na tym, że brzmią jak… vocaloidy. Nie brzmią jak ludzie. Proponuję posłuchać tej piosenki, Miku v4 (najnowsza generacja Miku Hatsune).

Słyszycie? Odpowiednio dobry tuning vocaloida umożliwia zredukowanie tego efektu, ale vocaloid nie “śpiewa” jak człowiek.

Firma Crypton stanęła przed bardzo skomplikowanym wyzwaniem - wcześniej Yamaha próbowała spopularyzować dwa vocaloidy, ale to się nie do końca udało.

Więc gdy w Crypton stworzyli swojego pierwszego vocaloida - Miku - wiedzieli, że ich problem nie był problemem konkurencji.

Oni nie mieli rynku.

Efekt skali

Dlaczego Batman jest modny a MacGyver nie?

Gdy ja byłem młodszy, MacGyver był dużo bardziej popularny niż Batman czy Superman (przynajmniej w moich kręgach). A więc, czemu MacGyver “wypadł z obiegu”?

Efekt skali. Im więcej osób zna MacGyvera, tym bardziej wypada znać MacGyvera. To samo dotyczy Gwiezdnych Wojen, Dragonballa, Myszki Miki, Wilka i Zająca i każdej jednostki kultury (czyli: memu).

Batman był wielokrotnie powtarzany - miał wielokrotne wznowienia. To powoduje, że koncept Batmana był wielokrotnie powtarzany i zaszczepiany wśród oglądających. Część osób oglądających opowiadało o Batmanie swoim kolegom i koleżankom, będąc wektorem memetycznym. Epidemiologicznie: zarażając ich ideą Batmana.

Tymczasem Knight Rider czy MacGyver nie mieli tych wznowień, więc zostali wyparci - osoby po trzydziestce raczej nie będą bronić honoru swojego ulubionego bohatera z dzieciństwa ;-).

Budowanie skali

Wracając do opowieści o Miku: vocaloidy miały przeciwko sobie następujące siły:

  1. Vocaloidy brzmią dziwnie.
  2. (do tworzenia muzyki) Można samemu śpiewać, lub poprosić kolegę / koleżankę.
  3. (do słuchania muzyki) Można słuchać profesjonalnych twórców.
  4. Nie są ludźmi. Nie da się utożsamić z vocaloidem, a z ulubioną piosenkarką tak.

Szczęśliwie, vocaloidy miały też atuty:

  1. Ta “dziwność” jest też atutem. Nyan Cat jest śpiewane głosem Momo (vocaloida). A niektórzy lubią “dziwność” ;-).
  2. Wiele osób w społeczności vocaloidowej nazywa strojenie vocaloida “śpiewaniem dla introwertyków”. Większa kontrola, całkowita powtarzalność…
  3. Utwory oparte o vocaloidy są często mniej typowe i bardziej eksperymentalne - Nyan Cat, na przykład. Vocaloidy mają przewagę w tym, że pozwalają sie dzielić utworami stworzonymi przez przyjaciół.
  4. …i tu jest problem z tym utożsamieniem…

Ludzie są istotami opowieści

“Najnowszy i wysokotechniczny syntezator śpiewu”

nie ma tego samego wydźwięku co

“nastoletnia piosenkarka o trudnym dzieciństwie poszła na plażę karmić głodne żółwie, spełniając swoje marzenia”.

I na wykorzystaniu tej obserwacji polegał geniusz firmy Crypton.

Jeśli ludzie kochają opowieści o piosenkarkach karmiących głodne żółwie, trzeba dać im taką możliwość. Podstawowy model biznesowy firmy Crypton to jednak konstrukcja i sprzedaż vocaloidów, nie “budowanie historii i opowieści o vocaloidach”.

Zbudowano więc podstawową personę dookoła nowego vocaloida. Nazwano ją Miku Hatsune (“First sound of the future”, czyli “Pierwszy dźwięk przyszłości”). I… przekazano Miku do Creative Commons.

  1. Jeżeli vocaloid pozwala każdemu na tworzenie własnego wokalu
  2. Jeżeli do modelu biznesowego opartego na vocaloidach potrzebna jest odpowiednia masa krytyczna ludzi
  3. To niech vocaloid otrzyma swoją personę (czyli “Miku Hatsune”)…
  4. …i niech fani sami tworzą dla nich swoje opowieści.
  5. …łącznie z fabułą, muzyką (kupując pakiet dźwiękowy), obrazem (bo jest na licencji CC)…

Założenie było takie, że dzięki temu popularność syntezatorów wokalnych - nie, już nie syntezatorów… zamiast tego wirtualnych piosenkarzy - wzrośnie, pojawi się popyt… i vocaloidy staną się popularne.

Kojarzycie opowieść z czasów mojej młodości? Gdy “Batman i Scooby-Doo” nie było moje? Firma Crypton powiedziała tą licencją “Jeśli chcesz, Miku, Luka… zrób z nimi komiks. Nawet ten z Twoimi Ślimakami Karate. Przeżyjemy.”

Popatrzcie, że tym ruchem Firma Crypton zapewniła sobie też długie życie swoich vocaloidów:

Dla kontrastu, spójrzmy na Spidermana, silnie kontrolowanego.

…koniec.

Przez to, że oddano grupę vocaloidów fanom, Crypton zbudował sobie rynek na vocaloidy.

A dodatkowo Crypton zbudował sobie bardzo dużo dobrej woli (kapitału społecznego), co jest ważniejsze niż się wydaje.

Jeśli chcecie pogłębić wiedzę o vocaloidach, polecam przeczytanie tego artykułu opisującego całe to zjawisko od strony muzycznej i społecznej.

Polecam też ten filmik z Toronto, 2016, na którym zobaczycie Miku śpiewającą i… tańczącą na scenie jako hologram.

Kapitał społeczny

Co to jest kapitał społeczny?

W artykule, który pojawił się już we wcześniejszej agregacji, patio11 definiuje w następujący sposób kapitał społeczny:

“social capital - the ability to call on someone who trusts you and have them do something in your interest, like e.g. recommend you to a job.”

(po naszemu:)

“kapitał społeczny - możliwość uzyskania pomocy kogoś, kto Ci ufa i zrobi coś co leży w Twoim interesie, np. zarekomenduje Cię gdy będziesz zmieniać pracę”

Bardzo ciekawe spojrzenie na kapitał społeczny ma Dietrich Vollrath, prof. ekonomii w Houston. Na temat kapitału społecznego napisał trzy bardzo czytelne artykuły, które spróbuję uprościć (warto przeczytać oryginał):

Specyfiką kapitału jest to, że każdą formę kapitału da się przekształcić w inną formę kapitału.

Prymitywny przykład z reklamą:

W efekcie:

Oczywiście, powyższe jest strasznym uproszczeniem a i liczby nie do końca takie jak w rzeczywistości.

Jednak to jest przykład transformacji prostej. W Crypton zadziałano inaczej - zbudowano rynek przy użyciu kapitału finansowego (przekazano wizerunek do domeny publicznej) by wygenerować kapitał społeczny i popyt na vocaloidy.

A da się inaczej?

Szczęśliwie, mam świetny przykład:

DistroKid

Phillip Kaplan założył firmę DistroKid. Ta firma jest dystrybutorem muzyki; zapewnia, by płyty pojawiły się we wszystkich ważnych sklepach, zajmuje się marketingiem itp.

DistroKid miało powodzenie. Phillip napisał, że powodzenie było pochodną następujących czynników:

Jak był w stanie to osiągnąć?

Innymi słowy, robienie dużej ilości “upierdliwych” rzeczy, które są możliwe do zautomatyzowania, zajmują sporo czasu i nikt nie chce ich robić.

Tyle, że nie zawsze lepszy wygrywa. W jaki sposób DistroKid dał radę przebić się na rynku, na którym jest dużo więcej dystrybutorów? Pewne odpowiedzi pojawiają się w komentarzach na HackerNews:

Warto przeczytać więcej komentarzy; to jednak co tu widzicie to właśnie wykorzystanie kapitału społecznego jako dźwignię do wygenerowania kapitału finansowego. Co więcej, Kaplan nie “stracił” kapitału społecznego, bo jego nowy produkt jest korzystny dla jego grupy docelowej.

Ważne są lekcje, które można wyciągnąć z DistroKid:

Podejrzewam, że znacie co najmniej jeszcze jeden przykład tego zjawiska.

Jaki?

StackOverflow - bardzo popularna platforma służąca do zadawania pytań (zwykle w dziedzinie programowania) i dostawania odpowiedzi na nie.

StackOverflow jest popularny do tego stopnia, że pojawił się mem typu: “kopiuj ze StackOverflow, wklej i rozwiązałeś swój problem”.

Jednak jakoś StackOverflow musiał się zacząć. Nie działałby bez masy krytycznej po obu stronach równania: pytających i odpowiadających.

Jak to się więc zaczęło?

Cytując jednego z komentujących na HackerNews, mark-r:

StackOverflow was launched via the blogs of its two founders, Joel Spolsky and Jeff Atwood. I signed up right away because I was an avid reader of both of them. Without that jumpstart the site never would have built up the critical mass of questions and answers and subject matter experts that made it useful even at the beginning.

czyli:

StackOverflow powstało dzięki blogom swoich założycieli, Joela Spolsky i Jeffa Atwooda. Zapisałem się, bo oba blogi były bardzo interesujące. Bez tej początkowej grupy ludzi takich jak ja, StackOverflow nigdy nie osiągnęłoby masy krytycznej pytań i odpowiedzi - i ekspertów, dzięki którym od samego początku StackOverflow było przydatne.

Widzicie, jak to się łączy z Miku Hatsune?

To prowadzi do kolejnych ciekawych artykułów…

Eksploatacja kapitału społecznego

Bazując na tym, co pisał prof. Vollrath:

Innymi słowy, łatwo by było “wykorzystać” (wyeksploatować) kapitał społeczny.

Prosty przykład (znowu: upraszczam całą tą sprawę; nie o tym artykuł):

Widzicie, jak teoria się potwierdza?

Nie rekomenduję działania takiego jak twórcy No Man’s Sky. Uważam, że jest to “zatruwanie studni, z której się pije”.

Nie to zrobiły osoby, o których pisałem wcześniej. Oni faktycznie dostarczyli wartość swoim klientom. Dzięki temu ich kapitał społeczny jeszcze bardziej wzrósł.

Tyle, że to wymaga (oprócz chęci interakcji typu “ja wygrywam - Ty wygrywasz”) dodatkowo wiedzy domenowej i wiedzy na temat tego, kim są ludzie dla których tworzę produkt.

Czyli - badania rynku.

Jak wygląda interesujący mnie rynek?

Ten artykuł o targetowaniu produktu pod kątem rynku. wzmacnia przekaz odnośnie tego, że wiedza domenowa jest niezbędna do zbudowania produktu, który faktycznie komuś się przyda:

A ten artykuł pokazuje, że nie cały “rynek” jest Twoim rynkiem. Pokazuje proste metody na oszacowanie “od góry” i “od dołu” ile wynosi potencjał finansowy interesującego Cię rynku.

Ogólnie, idea jest taka:

Połączenie tych dwóch metod pozwala na pierwsze ograniczenie lejka nieoznaczoności.

Są to metody i obserwacje dość nieskomplikowane, a pomocne.

Podsumowanie

Dla kogo produkujesz?

Jeśli produkuję coś, do czego prawa ma ktoś inny - to tak naprawdę nie należy to do mnie. Brzmi jak tautologia, ale jak się zastanowić… większość naszej kultury w tej chwili “należy do kogoś innego”.

Min. dlatego nigdy nie pisałem modów do gier komputerowych.

To jeden z głównych powodów, dla którego grając w RPG działaliśmy zawsze w “naszych” światach - gdybym wykorzystywał świat np. Władcy Pierścieni czy D&D, nie mielibyśmy dzisiaj praktycznie niczego “naszego”.

Kapitał finansowy to nie wszystko

Skupianie się jedynie na “bogactwie” to za mało. Kapitał finansowy najłatwiej stracić; pożar, choroba kogoś bliskiego, hiperinflacja.

Jeżeli ma się też inne formy kapitału i ma się pomysł jak można wykorzystać te inne formy jako dźwignię… to będzie prościej. Facebook, StackOverflow, DistroKid. Mnóstwo innych przykładów.

Kaplan stworzył coś dla muzyków, budując sobie szeroką ‘publiczność’. Odbijając się od tego, stworzył coś, co przynosiło im wartość i kalibrował tak długo, aż było to dla nich wartościowe. Jako, że go już znali, nie było problemu “czy ten gość mnie nie oszuka; czemu mam mu zaufać”.

No Man’s Sky wykorzystało istniejący kapitał stworzony przez twórców innych gier, by wyeksploatować go i wybić się kosztem zatrucia studni.

OpenSource to nie model biznesowy, a metoda biznesowa

Nie warto wszystkiego zamykać; to decyzja taktyczna zależna od tego, co chcemy osiągnąć i na czym polega nasz problem.

Przekazanie przez Crypton vocaloidów do Creative Commons było doskonałym ruchem biznesowym (budowa rynku), ale też budującym kapitał społeczny.

Dzisiaj vocaloidy mają ciągle rosnącą popularność a na koncerty przychodzą zarówno entuzjaści muzyki, entuzjaści technologii jak i osoby chcące wspierać takie podejście jak zaprezentował Crypton.

Pasywne podejście do rynku niekoniecznie się sprawdzi

Vocaloidy “nie miały miejsca” na rynku muzyki, ale “miały miejsce” na rynku kulturowym. To zbudowało popyt i “stworzyło dla nich miejsce” na rynku muzyki, acz niszowe.

“Działam w biznesie rozrywki” brzmi oszałamiająco dobrze; mnóstwo pieniędzy jest wydawane na rozrywkę. Jednak jeżeli zajmuję się grami RPG, nie jestem w “biznesie rozrywki” - jestem w podzbiorze biznesu rozrywki.

Coraz częściej mówi się, że żyjemy w tzw. ‘attention economy’ - ‘ekonomii uwagi’. Przy natłoku reklam i sygnałów ze wszystkich stron coraz trudniej się skupić i coraz trudniej zainteresować się czymś innym.

Tym bardziej stworzenie “czegoś nowego” i dostarczenie tego na rynek ma małe szanse powodzenia:

Stąd ten artykuł, który czytacie.

Ta agregacja pokazuje w jaki sposób inni dali radę faktycznie zbudować popyt na swoje produkty i faktycznie dostarczyć wartość odbiorcy. W tej agregacji skupiłem się na kapitale społecznym, ale nie jest to jedyna metoda.

Ważne, by zawsze próbować spojrzeć na to, co się robi z wielu punktów widzenia - pod kątem celu wysokopoziomowego (co chcę osiągnąć) i pod kątem tego, co produkuję (jakie mam zasoby i surowce).

Niezależnie od tego, czy wiem jak XXX pomoże mi w osiągnięciu YYY, nie wykluczam, że kiedyś pomoże ;-). Lepiej mieć XXX i tego nie używać, niż kiedyś potrzebować XXX i nie mieć.

Podłóżcie pod XXX blog, rysunek Ślimaka Karate czy cokolwiek, co kiedykolwiek wyprodukowaliście.

Postscriptum

Ślimak Karate miał wyglądać mniej więcej tak:

Ślimak karate, narysowany na whiteboardzie

Nie pamiętam już, po co był mu morgensztern (i co ma morgensztern wspólnego z karate). Oczywiście, narysowałem go przed chwilą; mniej więcej tak miało to wyglądać.

Tyle, że jak byłem mały to rysowałem JESZCZE gorzej. Za to w tym rysunku próbowałem zachować proporcje i kształt o których myślałem jako dziecko ;-).